Akcja WISŁA – cz. 6. – Góra Kalwaria i okolice pełne szuwar

Poniżej Kazimierza Dolnego i Puław na Wiśle w zasadzie nie ma portów, marin ani slipów tylko szuwary 😉

Jest to związane zarówno z historią Wisły jako drogi tranzytowej, jak i brakiem tradycji uprawiania turystyki rzecznej. Wisła w rejonie Puław i Kazimierza słynie z wycieczek płaskodennymi barkami i statkami turystycznymi, dlatego też tamtejsze mariny mają prawo bytu. Poniżej tych miast skarpa się obniża, więc Wisła ma okazję szeroko się rozlewać, co z kolei skutkuje tym, że ludzie odsuwają się od rzeki a sama rzeka i tereny przybrzeżne dziczeją. Jest to za to świetny teren, żeby budować przeprawy czołgowe, bo brzegi są płaskie a rzeka – o ile akurat nie wylewa – dość wąska 🙂 Przeprawy czołgowe mają z kolei tę zaletę, że odsuwają od brzegu główny nurt (działają jak tzw. ostrogi).

W środkowym biegu rzeki, zwłaszcza tam, gdzie Wisła tworzy duże zakola, są to dość częste umocnienia brzegowe, ale zaraz za nimi rzeka szeroko się rozlewa, meandruje i tworzy liczne wyspy o wysokich brzegach i płaskie piaszczyste łachy.
Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Szuwary

Akcja WISŁA – cz. 5. – przeszkody czy miłe niespodzianki?

Żeglowanie po rzece jest generalnie ciekawe:
– mamy do czynienia z różnymi siłami, działającymi na łódkę – wiatr, nurt, elementy dna,
– mamy różnorodne krajobrazy,
– spotykamy ciekawskie towarzystwo – głównie na lądzie – które dziwi się, że widzi żaglówkę i zazwyczaj zagada (chyba, że są to wędkarze nadbużańscy, którym wypłoszycie rybę…),
– jest absolutnie pusto na wodzie i cała rzeka jest dla nas.

Po spływie Bugiem żaden z tych elementów nie był dla nas zaskoczeniem, ale za to działał z większą siłą. Nurt był o wiele silniejszy. Wiatr (ok. 4 węzy) wiał z grubsza w plecy i zgodnie z nurtem, co dawało łódkom dużą prędkość. To z kolei sprawiało, że skupienie na czytaniu wody musiało być o wiele większe, bo też czas reakcji stawał się proporcjonalnie krótszy – do zauważonej przeszkody dopływało się o wiele szybciej, niż na Bugu czy wodzie stojącej przy tym samym wietrze.
Po niedługim czasie od wypłynięcia mieliśmy taką sytuację, że zauważyliśmy, że woda w poprzek rzeki lekko się burzy. Wyglądało na to, że pod wodą jest jakaś przeszkoda – albo pień drzewa, albo coś w stylu jakiegoś betonowego bloku (co też nie było wykluczone z racji budowy przepraw czołgowych), albo może jakiegoś podwodnego kamieniska. Po wodzie nie widać, do czego się zbliżamy, ale załamanie świadczy, że do czegoś na tyle dużego, że oddziałuje na wodę na tyle mocno, by załamywała się jej tafla.
Czytaj dalej

Zaszufladkowano do kategorii Szuwary

Akcja WISŁA – cz. 4. – żegluga

Czytajcie a znajdziecie! Akcja Wisła kolejny odcinek zapraszamy!

Przygotowanie sprzętu po transporcie

Po wygodnym noclegu w luksusowych namiotach i pysznym obozowym śniadaniu, zabraliśmy się za przygotowywanie łódek. Musieliśmy postawić maszty, założyć żagle i spakować bagaże.

Podczas stawiania masztów okazało się, że ściągacze na sztagach nie współpracują ;). Zatem jeden maszt musiało stawiać sześć osób. Trzy ciągnęły z lądu za linę, przymocowaną do górnego mocowania sztagu. Dwie pchały maszt, próbując go przegiąć w stronę dziobu, a jedna próbowała przepchnąć przetyczkę przez sztag. Pozostała dwójka, zwijała obóz, dzięki czemu po doprowadzeniu jachtów do porządku, mogliśmy się spakować i wypłynąć.

Odbijanie od brzegu ku nowej przygodzie… Akcja Wisła faza właściwa

Wiał nam przyjemny południowy wiatr, który pospołu z nurtem, zepchnąłby nas ze zdwojoną siłą na brzeg na którym obozowaliśmy. Zdecydowaliśmy się więc na przeburłaczenie wzdłuż naszej przeprawy czołgowej (vel slipu w poprzek rzeki), przy której nocowaliśmy, żeby zminimalizować to zagrożenie i wyprowadzić omegi na właściwy nurt rzeczny. Burłaczenie było też poparte tym, że od północnej strony owej przeprawy jest spora mielizna, powstała w wyniku nanoszenia przez Wisłę materiału dennego, a w której mogliśmy się zakopać.
Czytaj dalej