„Primum non nocere” – po żeglarsku nie szk[u]dź w szkutni.

20150813_120956

Sezon zimowy rozpoczęty, a więc my zamiast krzyczeć “kup pan bojer – lataj z nami”, kierujemy nasze kroki do szkutni.  Switch sezonów to zmiana żeglarskiej warty w klubie. Zima to okres sportowych zmagań i aktywności dla bojerowców (trzymamy kciuki Koledzy!) i prac remontowo-porządkowych dla innych teamów. Uprzedzając Wasze pytanie 🙂 – nie, morze wtedy nie zamarza, ale my wolimy literki c, w i p od s, l i m (od nazw miesięcy), a zmine wody, zdradzimy Wam w tajemnicy, da się obrać za cel wyprawy również latem. Ehhh marzy nam się Grenlandia, albo chociaż Kanada… Ale nie o tym..  Co to ta szkutnia jest? – ano, to żeglarski warsztat, miejsce gdzie po  okresie

 

Czytaj dalej

OM(e)G(a)! jak nie piłą to młotkiem! co na to szkutnik?

Bandera sezonu 2015 poszła w górę to i w projekcie szkutnik zaczyna się ruch. Kadłub zmatowiony, odmalowany, pozaprawiany czeka na wystrojenie. Data przeprowadzenia Omegi do Nieporętu wyznaczona 18/04. Czego nie ma? całej reszty ;). Wielu tęgim żeglarskim umysłom mogłoby się wydawać, że nie ma o czym pisać, że wystarczy wyjąć osprzęt z hangaru, wrzucić łódkę na wózek, slipownie i jazda.

Plan zabawy…

Dwie godzinki Wisłą do śluzy na Kanale Piastowskim, potem ze trzy na silniku. Tyle dzieli nas od zaprowadzenia łódki na Zegrze. Niestety ruta, od dwóch tygodni ciągle nam się wydłuża, a eta rośnie w iście geometrycznym porządku. Spytacie jak to? Tak to! Wydaje się, że śródlądowe łajby nie bardzo lubią się z wilkami morskimi i zanim pozwolą się dosiąść, zawsze mają w zanadrzu kilka zadań z kategorii mission impssible 😉

Zdaje się, że na śródlądziu znane morskie porzekadło funkcjonuje trochę inaczej. Idzie to jakoś tak… łódki w portach schodzą na psy, a ludzie niszczeją. Naszą Omegę ewidentnie dopadł ten stan przez zimę, bo z hmmm.. wysłużonej krypy zmieniała się w rozpadający wrak. A bosmana również dosięgła morska klątwa niemocy, i mimo bijącego w nim żeglarskiego serca szkutnika nie przemógł się, nie zwalczył lądowej choroby i takielunek stały, ruchomy oraz żagle nie doczekały się zasłużonej regeneracji. Na dodatek reszta sprzętu, widząc co się święci, powciskała się najgłębsze klubowe kąty i efekt jest taki, że …”nie ma, nie wiem, zarobiony jestem” 😉 Ale do rzeczy…

Czytaj dalej