REJS NORGE 2017… Stavanger – Bergen

Rejs… Rejs… Rejs…

Moi drodzy to że jeździmy na narty, brykamy sobie na rowerach, chodzimy po
górach, spotykamy się aby miażdżyć zasady największych hitów gier
planszowych, to nie znaczy, że w otchłani RZECZY się nie dzieją…..

 

1. REJS = NASZE ZASADY:

Czytaj dalej

Zientara Stara i Kpt. Borchardt po remoncie – rejs grzechu wart

Cześć robaczki…

chętni na wycieczkę?… Zientara mówi że ma wolne… koje 😉 http://wojtekzientara.pl/

Gadaliśmy przy okazji wiślanego szczytu w Samosterze z Wojtkiem i zaprasza:

Świnoujście - Stubbeköbing - Świnoujście
28.05-3.06.2017
Kapitan Borchardt
INFO REJSU i REZERWACJA

Czytaj dalej

Akcja WISŁA – cz. 4. – żegluga

Czytajcie a znajdziecie! Akcja Wisła kolejny odcinek zapraszamy!

Przygotowanie sprzętu po transporcie

Po wygodnym noclegu w luksusowych namiotach i pysznym obozowym śniadaniu, zabraliśmy się za przygotowywanie łódek. Musieliśmy postawić maszty, założyć żagle i spakować bagaże.

Podczas stawiania masztów okazało się, że ściągacze na sztagach nie współpracują ;). Zatem jeden maszt musiało stawiać sześć osób. Trzy ciągnęły z lądu za linę, przymocowaną do górnego mocowania sztagu. Dwie pchały maszt, próbując go przegiąć w stronę dziobu, a jedna próbowała przepchnąć przetyczkę przez sztag. Pozostała dwójka, zwijała obóz, dzięki czemu po doprowadzeniu jachtów do porządku, mogliśmy się spakować i wypłynąć.

Odbijanie od brzegu ku nowej przygodzie… Akcja Wisła faza właściwa

Wiał nam przyjemny południowy wiatr, który pospołu z nurtem, zepchnąłby nas ze zdwojoną siłą na brzeg na którym obozowaliśmy. Zdecydowaliśmy się więc na przeburłaczenie wzdłuż naszej przeprawy czołgowej (vel slipu w poprzek rzeki), przy której nocowaliśmy, żeby zminimalizować to zagrożenie i wyprowadzić omegi na właściwy nurt rzeczny. Burłaczenie było też poparte tym, że od północnej strony owej przeprawy jest spora mielizna, powstała w wyniku nanoszenia przez Wisłę materiału dennego, a w której mogliśmy się zakopać.
Czytaj dalej

Akcja WISŁA cz. 3. – początek przygody.

Po bezskutecznej walce o silnik, zdecydowaliśmy się popłynąć na samych żaglach. Nasza trasa miała biec w dół rzeki, czyli z nurtem. Prędkość nurtu Wisły to ok. 5 km/h – nikt z nas nie zdawał sobie sprawy z tego, co to właściwie znaczy dla żeglugi, ale podejrzewaliśmy, że z powodzeniem da się tą rzeką spłynąć, choćby i bez żagli (wprawdzie niemal nie ma się wówczas sterowności, ale łódka płynie…).
Skoro już podjęliśmy decyzję o płynięciu, musieliśmy zrobić pewne kroki w kierunku zabezpieczenia siebie i łódek. Poza kamizelkami, doświadczonymi kapitanami i – nazwijmy to – talentem żeglarskim załóg, nie mieliśmy nic, co może nam pomóc w jakimkolwiek zabezpieczeniu przed awarią… Musieliśmy więc postawić na żeglarstwo.

Zanim jednak mieliśmy z niego skorzystać, musieliśmy przewieźć omegi w wyznaczone miejsce. Tak, jak opisywaliśmy wcześniej, zdecydowaliśmy się rejs rozpocząć w okolicy Latkowa od przeprawy promowej. Do tego „slipu” miał nas i łódki zawieść trener sekcji Opti&Laser, Kuba Kopczyński.
Czytaj dalej