Akcja WISŁA – cz. 4. – żegluga

Czytajcie a znajdziecie! Akcja Wisła kolejny odcinek zapraszamy!

Przygotowanie sprzętu po transporcie

Po wygodnym noclegu w luksusowych namiotach i pysznym obozowym śniadaniu, zabraliśmy się za przygotowywanie łódek. Musieliśmy postawić maszty, założyć żagle i spakować bagaże.

Podczas stawiania masztów okazało się, że ściągacze na sztagach nie współpracują ;). Zatem jeden maszt musiało stawiać sześć osób. Trzy ciągnęły z lądu za linę, przymocowaną do górnego mocowania sztagu. Dwie pchały maszt, próbując go przegiąć w stronę dziobu, a jedna próbowała przepchnąć przetyczkę przez sztag. Pozostała dwójka, zwijała obóz, dzięki czemu po doprowadzeniu jachtów do porządku, mogliśmy się spakować i wypłynąć.

Odbijanie od brzegu ku nowej przygodzie… Akcja Wisła faza właściwa

Wiał nam przyjemny południowy wiatr, który pospołu z nurtem, zepchnąłby nas ze zdwojoną siłą na brzeg na którym obozowaliśmy. Zdecydowaliśmy się więc na przeburłaczenie wzdłuż naszej przeprawy czołgowej (vel slipu w poprzek rzeki), przy której nocowaliśmy, żeby zminimalizować to zagrożenie i wyprowadzić omegi na właściwy nurt rzeczny. Burłaczenie było też poparte tym, że od północnej strony owej przeprawy jest spora mielizna, powstała w wyniku nanoszenia przez Wisłę materiału dennego, a w której mogliśmy się zakopać.

Kiedy wpłynęliśmy na środek Wisły, spotkało nas ogromne zaskoczenie – ta rzeka naprawdę szybko płynie! Po doznaniach z Bugu, kiedy to nurt nas niemal nie niósł (a wiatru nie było), wpłynięcie na Wisłę naprawdę nas zaskoczyło – prędkość rzeki to ok. 5 km/h, do tego doszedł całkiem żwawy wiatr w plecy (ok. 4 węzłów), więc dopiero tutaj było naprawdę szybko i można było poćwiczyć sterowanie w warunkach, w których to nie żagiel jest najważniejszy.

Na szlaku???

Podobnie jak Bug, Wisła też nie jest pierwszorzędnie oznakowana. Oznakowanie szlaku żeglownego Wisły na odcinku 295,5 – 684 km jest w obowiązku Regionalnego Zarządu Dróg Wodnych w Warszawie. My wylądowaliśmy na Wiśle w okolicy 440 km. Świadczył o tym znak kilometrowy (jeden z bardzo nielicznych), przybity do drzewa. Dlatego od samego początku żeglugi musieliśmy się wpatrywać uważnie w oznakowania.

Droga wodna… odchodzi w zapomnienie…

Prawdopodobnie z racji tego, że Wisła przestała służyć zarówno celom gospodarczym (czyli nikt nie przewozi nią towarów), jak i turystyce (niemal nikt nią nie pływa dla zabawy), profesjonalne oznakowanie (boje, tyczki, oświetlenie etc.) zostało zastąpione pomalowanymi kijami, plastykowymi butelkami czy kolorowymi gałgankami. Niejednokrotnie, przepływając obok czegoś, zastanawialiśmy się czy to jeszcze śmieć, czy może znak, mający wskazywać trasę 🙂 Problem ze słabym oznakowaniem dawał się we znaki głównie przy mijaniu dużych wysp, gdzie nie zawsze było wiadomo z której strony taki ląd opłynąć.

Czytanie książki? nie! rzeki 😉

Na tej trasie niezbędne okazało się uważne czytanie wody, ponieważ, jak się okazało, pod wodą ukryte są cuda – od piaszczystych wypłyceń (które być może w przyszłości przemienią się w wyspy), drzew i ich korzeni, po zatopione betonowe bloki, służące głównie do przepraw czołgów.

Poza uderzeniem w coś twardego łódką, co mogłoby być sporym kłopotem, zagrożeniem na Wiśle są mielizny. Wcale nie dlatego, że łatwo w nich utknąć. Piaszczyste mielizny na tak szybko płynącej rzece mają taką strukturę, że ich górne brzegi, w które uderza woda, są poniżej lustra wody podmywane, zatem na powierzchni jest ląd, ale pod wodą nie ma piasku. Bardzo niebezpieczne są próby wyskakiwania z łódki na takie mielizny. Może się ona zachować jak ruchome piaski i wciągnąć ochotnika pod wodę.

Przystanek na kawę?

Wisła, z racji tego, że jest potężną i nieuregulowaną rzeką, słynie z wylewania na położone najbliżej niej tereny. Akcja Wisła pokazała nam że powyżej Warszawy krajobraz nadwiślański to duże, puste przestrzenie, porośnięte łąkami i lasami. Dzięki temu zazwyczaj zagrożenie powodziowe dla Warszawy nie jest bardzo duże, ale też trudno z rzeki zobaczyć jakąkolwiek cywilizację. Braku portów to jedno. Oddalona infrastruktura to co innego. Niestety na pomost a przy nim sklep lub bar nie ma co liczyć. Trzeba się rozsądnie zaopatrzyć na taką wyprawę 🙂

Natura… Akcja Wisła… eksploracja 😀

Za to krajobrazy są fantastyczne – z jednej strony głuche lasy, położone na wysokich skarpach (często powodujące zanikanie wiatru na wodzie), z drugiej – płaskie łąki i rozlewiska. Przy ujściach mniejszych rzek prąd jest nieco silniejszy i tworzą się tam wypłycenia, na które trzeba bardzo uważać, ponieważ dość daleko wchodzą w nurt Wisły, który jest na tyle silny, że można nie uciec z niego na samych żaglach.

Czy po wypłynięciu czekają nas jeszcze kłopoty i zaskoczenia?
Co nas jeszcze może spotkać ze strony Pani Wisły?

O kolejnych przygodach opowiemy w następnych odcinkach… Akcja Wisła trwa 🙂

Print Friendly, PDF & Email