Relacja ze szkolenia menewrowego Trzebież 1

19-23/06 dokonaliśmy rozpoznania basenu COŻ i portu Trzebież… 31 godzin kręcenia manewrów pozwoliło na nawiązanie osobistych kontaktów z kilkoma bojkami polerami i oponami… Niektórzy nie omieszkali przetestować odporności konstrukcji nadbrzeża… Dowiedzieliśmy się że cienkie z nas Bolki i raczej Krowy nam paść niż wyprawowe jachty prowadzić… Nie Poddajemy się

SKIPPER

s/y INA… Nie dajcie się zwieść… TO POTWÓR… jest ciężka jak słoń, nie skręca, nie przyspiesza o hamowaniu nie wspominając… Ma Bezana 😀 😀 😀

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:J80.jpg

To tyle okiem szeregowego Kowalskiego – posłuchajcie co ma do powiedzenia inny przesłuchiwany na tę okoliczność załogant:

Cała naprzód ku nowej przygodzie!

Po całej zimie szkoleń teoretycznych i teoretyczno-praktycznych, ale nadal bez wody pod kilem, Sekcja Morska wyruszyła w końcu na podbój mórz i oceanów. No dobrze, samych mórz i do tego w bliskiej okolicy portu, ale w końcu dzielna załoga weszła na łódkę w celu wyszkolenia się w manewrowaniu dużym jachtem na silniku.

   20130623_165754

S/Y Ina (J80), stojąca przy kei w Trzebieży, okazała się znakomitym sprzymierzeńcem naszej grupy – duża i blaszana doskonale i strasznie uparta – nadała się znakomicie, żeby pokazać nam, że gdy steru strumieniowego bark, najlepiej negocjować… na zdjęciach różne metody…

aIMG_1686 aIMG_1661aIMG_1669

Zaczęliśmy naukę od zacieśniania cyrkulacji – nasz nieustraszony instruktor, Władek, wywoływał do steru kolejno każdego załoganta i zlecał mu wymyślne manewry na zacieśnienie cyrkulacji. Potem przyszła kolej na parkowanie równoległe, odchodzenie to dziobem, to rufą, i znowu dojeżdżanie łódką w określone miejsce na kei, zatrzymywanie jachtu w miejscu i ponowne odchodzenie, zmiana przy sterze, podział funkcji na pokładzie i znów dobijanie do lądu, tym razem prostopadłe. Dni mijały nam w ten sposób niepostrzeżenie a nad nami świeciło niezmordowanie słońce, dzięki któremu wszyscy wyglądaliśmy jak skwarki.

aIMG_1725 aIMG_1728aIMG_1759

A jako że udało nam się trafić do Trzebieży w czasie, kiedy w Centralnym Ośrodku Żeglarskim odbywał się VI Łarpia Sail Festival, mieliśmy zapewnione także atrakcje wieczorne – koncerty szantowe, wielkie ognisko, rzucanie wianków do morza czy wyciąganie zakopanego w piasku sporego auta towarowego.

W niedzielę, wykończeni ciągłym warkotem silnika, postanowiliśmy wypłynąć na żaglach na nieco szersze wody Zalewu Szczecińskiego i poćwiczyć kolejne praktyczne umiejętności, takie, jak podchodzenie do człowieka czy stawanie w dryf. Ten ostatni manewr przydał nam się w praktyce, bo tego dnia słońce nam nieco odpuściło i dało się przegnać na trochę deszczowi i szkwałom.

998392_10201447159129968_1427200941_n 1011294_10201447156609905_735191363_n (1) 1044371_10201447156169894_84422582_n

A wracając do portu mieliśmy jeszcze okazję ponamierzać nabieżnik.

Nie ma co, to była naprawdę wspaniała wyprawa, którą dowodził – to przecież jasna sprawa – Pan Kleks!

1005058_10201447158169944_2102352538_n

Print Friendly, PDF & Email