Historyczne Morza TSR 2010

Historyczne Morza 2010

 

Historical Tall Ships Regatta, projekt współrealizowany z Delphia Yachts i Henri Lloyd, to najdłuższy jak dotąd projekt sekcji. Trwał prawie 9 tygodni i podzielony był na 5 etapów. Pierwszy wyruszył już 27 kwietnia z Kotoru (Czarnogóra) do Aten. Po wymianie załóg etap drugi prowadził do Bułgarskiej Varny , a stamtąd do orientalnego Stambułu, będącego sercem europejskiej części Turcji. W czasie czwartego etapu uczestnicy regat powrócili do Grecji (Lavrion). Kontynuacją rejsu był przelot do portu w Kotorze, gdzie zakończył się ostatni już etap „Historycznych Mórz”.
Załoga sekcji morskiej przywiozła cały bagaż sukcesów:

– tradycyjnie już dla najmłodszego kapitana regat
– 3. miejsce w 1. etapie Lavrion – Varna
– 1. miejsce w 2. etapie Varna – Stambuł
– 2. miejsce w 3. etapie Stambuł – Volos
– dla najmłodszej załogi regat ( średni wiek załogi 21,3 l)
 

W sumie podczas projektu przepłynięto:
 
Etap 1: Kotor – Pireus – 660nm/ 115h
Etap 2: Pireus – Varna – 802nm/ 167 h
Etap 3: Varna – Stambul – 221nm/35h Etap
4: Stambul – Lavrion – 474 nm/ 106h Etap 5: Lavrion – Kotor – 710 nm/ 115h
A oto krótkie relacje naszej załogi z Historical Seas Tall Ships Regata 2010:

 

16.05.2010

00:33 SMS: Sztormujemy się przez Morze Marmara. Wieje na potęgę!
01:37 SMS: Znowu żadne prognozy się nie sprawdzają! Dalej wieje i do tego mamy wysoki stan morza. Na szczęście załoga daje radę, tym bardziej, że wspiera nas kapitan, bo sporo statków dookoła…

15.05.2010

07:48 SMS: Jeszcze niedawno narzekaliśmy na flautę, a teraz? Mamy za dużo wiatru… Wpływamy w Dardanele pod wiatr i w kierunku przeciwnym do prądu!

11:30 SMS: Żadne prognozy się nie sprawdzają! Ani te wysyłane z lądu, ani podawane przez radio… Właśnie spadł grad! Do tego mnóstwo statków dookoła i trzeba mieć oczy szeroko otwarte… Ale najgorszy jest ten prąd S prosto w twarz…  Musieliśmy odpalić silnik, a to oznacza prąd, więc jak zwykle znaleźliśmy i pozytywne strony warunków meteo – z tej okazji dyskoteka w gradzie na pokładzie 🙂 Załoga szaleje!

16:12 SMS: W końcu pojawiło się słonko! Buzie już prawie czarne, a włosy tak zjaśniały, że dziewczyny  mogą zaoszczędzić na utlenianiu 😉 Czujemy się jak w saunie! Wieje ciepły i bardzo suchy wiatr…20:07 SMS: Cieśnina Dardanele zdobyta! Przed nami teraz Morze Marmara. Możemy sobie pozwolić na luksus spokojnej żeglugi, bo mamy 2 dni na przebycie 100 NM. Może jakaś marina w Turcji?
14.05.2010
 

Pomimo udanego startu dla mniejszych jednostek z klas C i D, ponowny brak wiatru spowodował, że zostały nieco w tyle. Po porannym raportowaniu pozycji mamy 2 miejsce w klasie i 5 w klasyfikacji ogólnej, co niestety się zmieni, bo dość długo płynęliśmy w strefie ciszy. Wiatr jest dzisiaj jedną wielką loterią i wszystko zależy od szczęścia. Z rozmów na radiu z innymi jednostkami (które Neptun obdarzył choć niewielkimi podmuchami wiatru) wynika, że w odległościach nie więcej niż 3 mile, kierunek wiatru potrafi różnić się nawet o 90 stopni!
Dookoła nas flauta. Lustrzana powierzchnia wody odbija promienie słońca potęgując jego działanie. Upał nie do wytrzymania, jednak nasza pomysłowa załoga się nie poddaje. Przypominając sobie zabawy z dzieciństwa otoczyliśmy całą łódkę prześcieradłami.
Uff… Wreszcie można nieco odetchnąć!
23:47 SMS: Za godzinę meta 🙂 W końcu się rozwiało! Tym razem do 30knts.

13.05.2010

Dzisiaj pierwszy dzień regat. Płyniemy pełnym kursem, a kierunek wiatru zmusza nas do robienia jednej rufy za drugą. Zaczyna się trochę rozwiewać, a to zapowiada gorącą walkę między załogami. Próbujemy wykorzystać silniejsze podmuchy wiatru by uciec, jednak nie jest łatwo. Zdaje się, że naszym najbardziej zaciętym rywalem będzie ‘Adonis’, który jest w prawdzie w klasie D, lecz ze względu na niewielką liczbę statków, organizatorzy mogą podjąć decyzję o połączeniu klas C i D.
Startu nie mogliśmy sobie za to wymarzyć lepszego. Znaleźliśmy się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Pomimo, iż z powodu braku wiatru rozpoczęcie przełożono o 4h, linię startu przekroczyliśmy tuż po otwarciu okna czasowego. Jak się okazało, nie jest to łatwa sztuka. Shabab Oman oraz Alexander von Humbolt zaliczyli falstart. Jednostka Omanu wykonała karny obrót 360 stopni, natomiast Niemcy zdecydowali się wybrać standardową karę czasową (2h 14min), która zostanie im doliczona do czasu końcowego.
Flota nie zdążyła się jeszcze rozpłynąć i z łatwością można dostrzec wszystkie jachty na horyzoncie. Ich powiewające, kolorowe bandery przypominają nam o wspaniałych chwilach spędzonych w porcie  i załogach poznanych przed wypłynięciem. Nie możemy się  już doczekać kolejnych spotkań! Póki co musimy zadowolić się towarzystwem fluorescencyjnego planktonu (podziwianego przez całą załogę) oraz magiczną fasolą a’la Gordon Ramsay, którą na obiad przygotował nam Marek. Jest on najwyraźniej zwolennikiem gotowania ekonomicznego – przyrządzonej strawy starczy nam na tydzień!

12.05.2010

Od samego rana ostateczne przygotowania i sprawdzenie wszystkiego przed wypłynięciem w morze. Na liscie zadań znalazły się m.in. wymiana butli gazowej czy dopełnienie zbiorników z wodą. Na paradę żagli wyruszyamy o godzinie  13:00,  a następnie kierujemy się na wyspę Skiathos, oddaloną około 30 mil od Volos, gdzie jutro o godzinie 10.00 czasu lokalnego oficjalnie wyścig zostanie rozpoczęty. Będziemy płynąć trasą, którą według legendy Jazon i Argonauci podążali w poszukiwaniu Złotego Runa – przez cieśninę Çanakkale. Tam też wszystkie załogi muszą zakończyć  żeglugę  i ze względów bezpieczeństwa na silnikach przepłynąć  przez morze Marmara i Bosfor. Nad zatoką Złoty Róg na Morzu Czarnym flota zbieże się ponownie i wystartuje w drugiej części pierwszego etapu wyścigu, którego meta (a na niej ciepły prysznic)  znajduje się w Varnie. Miasto to gościć nas będzie przez 4 dni, abyśmy mogli nabrać sił na dalszą podróż.

11.05.2010 
Dzisiejszy dzień przebiegał pod znakiem ogólnie pojętej pracy organizacyjno-przygotowawczej. Podczas bardzo długiego  (3,5 h) briefingu, organizatorzy udzielali informacji o konwoju oraz  zachowaniu ostrożności podczas przechodzenia przez cieśniny, które napotkamy na naszej drodze do mety. Krótko później  przyszedł czas na zakupy. Zaprowiantowanie na najbliższe 10 dni zajęło trochę czasu. Na koniec ostatnie negocjacje z celnikami i po wykonaniu wszystkich obowiązków, które zaplanowaliśmy na ten dzień przyszedł i czas na trochę relaksu. Gościliśmy na jachcie „Dewaruci”, gdzie odbyło się przyjęcie z tradycyjną indonezyjską kuchnią oraz przedstawieniami. Po tak cudownie rozpoczętym wieczorze udaliśmy się na Afterguard Party by nacieszyć się ostatnimi chwilami na greckim lądzie.
fot. www.sailtraininginternational.org
10.05.2010
 
Już od wczesnego ranka, rześcy i gotowi do walki adepci konkurencji sportowych takich jaksiatkówka, piłka nożna, koszykówka, piłka plażowa czy wioślarstwo zebrali się, by rywalizować w licznych zawodach, które odbywały się w różnych zakątkach Volos. Pomimo 30-sto stopniowego upału, uczestnicy prezentowali swoje umiejętności i zaangażowanie, wyciskającz siebie przy tym siódme poty.  Zostało to oczywiście docenione przez entuzjastyczny dopinglicznie zebranej widowni. Osoby mniej zainteresowane poczynaniami sportowców miały możliwość wejścia na pokład i zwiedzenia świeżo przybyłych jachtów oraz uczestniczenia w różnych wycieczkach krajoznawczych. Wieczorem, o godzinie 19:30 wszystkie załogi zebrały się pod pomnikiem Wolności przy Uniwersytecie Tesalii na „paradę załóg„, skąd hucznie i wesoło przeszliśmy przez miasto pod kościół św. Konstantyna. Tam właśnie odbyło się wręczenie nagród, a krótko po nim znakomity koncert. Nasza pani kapitan Magda otrzymała zaszczytną nagrodę dla najmłodszego kapitana biorącego udział w wyścigu – GRATULUJEMY!!
Po zakończonej części oficjalnej, rozgrzane po paradzie i w imprezowym nastroju załogi udały się na Crew Party by wspólnie bawić się dalej, w już nieco węższym, żeglarskim gronie. Przyjacielska atmosfera sprawia, że dobry humor nie opuszcza żadnego załoganta! 🙂
fot. www.sailtraininginternational.org
09.05.2010 

Pierwszym przystankiem na naszej trasie był uroczy port w Volos, gdzie dotarliśmy 9 maja o poranku. Spędzimy tam najbliższe 3 dni zanim przyjdzie nam ponownie wypłynąć, obierając kurs na linie startową niedaleko wyspy Skiathos.
Volos przywitało nas wspaniałą pogodą i niezwykłymi śródziemnomorskimi krajobrazami. Jest to leżące w Tesalii, 5 pod względem wielkości miasto, znajdujące się mniej więcej w połowie drogi między Atenami a Tesalonikami i zarazem 3 największy port w Grecji. W ostatnich dniach z okazji regat przypłynęły tu jachty z przeróżnych zakątków świata m.in. Niemiec, Francji, Hiszpanii, Rosji, Indonezji, Wielkiej Brytanii, Omanu, Grecji oraz oczywiście z Polski. W tym znany i popularny Dar Młodzieży. Niestety frekwencja jest niższa od przewidywanej wcześniej przez organizatorów, do czego z pewnością przyczynił się ogólnie pojęty kryzys, jak również problemy ze skompletowaniem załóg. Mimo wszystko 18 zebranych jednostek i mieszanka kulturowa jaką tworzą, zaowocują z pewnością niezapomnianą atmosferą, którą uatrakcyjniać będą regionalna muzyka, pokazy tańców, czy kosztowanie wspaniałych przysmaków.  Bez wątpienia taka ciepła atmosfera sprzyjać tez będzie nawiązaniu wielu nowych znajomości pośród połączonych wspólną zabawą żeglarzy z całego świata.
Od pierwszego dnia pobytu załóg w Volos organizatorzy dołożyli wszelkich starań aby umilić czas przybyłym żeglarzom. W niedzielny wieczór odbył sie Captain’s Dinner w greckim stylu przy akompaniamencie grającego na żywo zespołu muzycznego, który uświetnił występ tancerzy ludowych. Po uroczystości, załogi udały się na zwiedzanie miasteczka oraz dalszą integrację w tętniących życiem restauracjach i barach.
 
Print Friendly, PDF & Email